RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Jastrzębie-Zdrój » Już nie wezwą do tablicy

Już nie wezwą do tablicy

2007-11-17, Aktualizacja: 2007-11-16 20:42

Dziennik Zachodni Agnieszka Barzycka

Sypiąca się kreda i tradycyjne, czarne tablice w klasach wkrótce odejdą w przeszłość. Przynajmniej w niewielkiej wiejskiej szkole na przedmieściach Jastrzębia Zdroju.
Sypiąca się kreda i tradycyjne, czarne tablice w klasach wkrótce odejdą w przeszłość. Przynajmniej w niewielkiej wiejskiej szkole na przedmieściach Jastrzębia Zdroju. Grzegorz Topol, dyrektor Zespołu Szkół nr 4 w Moszczenicy, zdecydował się kupić interaktywną tablicę, która tę tradycyjną przypomina tylko rozmiarami.

Tablica interaktywna wygląda jak ogromny monitor komputera. Nauczyciel czy uczeń może po niej pisać specjalnymi pisakami.

- Tablica podpięta jest do laptopa, do tego dochodzi jeszcze projektor, który przetwarza obraz z komputera na tablicę - tłumaczy z dumą Grzegorz Topol, dyrektor Zespołu Szkół nr 4.

Dzięki nowemu cacku można w prosty i ciekawy sposób przedstawić całej klasie materiały multimedialne, a w dowolnej chwili zacząć wprowadzać do nich własne uwagi, adnotacje, rysunki.
∨ Czytaj dalej


- Stojąc bezpośrednio przy tablicy mogę prowadzić lekcję, obsługiwać komputer i kontrolować pracę uczniów jednocześnie - cieszy się jedna z nauczycielek, Barbara Halska.

W kuratorium oświaty w Katowicach tablica interaktywna w moszczenickiej szkole wzbudziła poruszenie.

- To genialny pomysł! - nie kryje zachwytu Piotr Zaczkowski, rzecznik prasowy śląskiego kuratorium oświaty. - Nie słyszałem, aby któryś z dyrektorów w regionie zdecydował się na podobny krok. A szkoda. Jestem za tym, aby w ogóle powstała akcja pod hasłem: Precz z czarnymi tablicami! - żartuje rzecznik kuratorium. - Sam byłem nauczycielem i wiem jak człowiek wygląda po ośmiu godzinach lekcji z kredą w ręku.

Nauczyciele potraktowali zakup jako eksperyment. Szybko okazało się, że elektroniczna tablica nie tylko pomaga w zajęciach, ale przestaje wzbudzać wśród uczniów strach. - Jeszcze kilka dni temu drżeliśmy na hasło: "Proszę do tablicy" - śmieje się 16-letni Jarek Świerzy z I klasy technikum informatycznego. - Teraz wszyscy bijemy się o to, aby nas nauczyciel do niej wezwał! - dodaje.

Na razie tablica jest jedna - w pracowni informatycznej, ale w najbliższym czasie Topol chce podobnymi zastąpić wszystkie tradycyjne. Oznacza to, że dyżurnemu trzeba znaleźć nowe zajęcie. - W ten sposób chcemy udowodnić, że wiejska szkoła to nie pokryty strzechą budynek - śmieje się dyrektor Topol. Podobne elektroniczne cacka dyrektor szkoły zobaczył w jednej z brytyjskich szkół. - Zdumiałem się, bo nie mieli ani jednej tradycyjnej tablicy z kredą - wspomina. - Pomyślałem więc, że skoro w Wielkiej Brytanii uczniowie mogą się uczyć w takich warunkach, to dlaczego moi, w wiejskiej szkole w Moszczenicy nie mogą? No i kupiliśmy - mówi dyrektor.

Według śląskiego kuratorium, czarna tablica już dawno powinna być zastąpiona czymś, co nie ma aż takich złych konotacji. - Dla mnie tablica to przejaw jakiegoś przymusu, restrykcja - tłumaczy Zaczkowski. - Uważam, że wszystkie szkoły powinny takie tablice interaktywne posiadać. Często to nauczyciele reagują opornie na tego typu innowacje, bo to burzy tradycję. Mam nadzieję, że już wkrótce ministerstwo edukacji na tyle zainteresuje się tym tematem, że przeznaczy na ten cel jakąś pulę pieniędzy - nie kryje nadziei Zaczkowski. Koszt jednej tablicy to 10 tys. zł.

Sonda

Czy Śląsk jest gotowy na autonomię?