Wybierz region

Wybierz miasto

    Gdzie zniknęło 100 mln euro?

    Autor: Aldona Minorczyk-Cichy, Jerzy Tepli

    2006-03-21, Aktualizacja: 2006-03-21 08:07 źródło: Dziennik Zachodni

    Kilkadziesiąt tysięcy osób może stracić swoje udziały w niemieckiej firmie Euro-Gruppe. Wśród nich są setki mieszkańców naszego regionu, którzy za pośrednictwem tyskiej firmy Gestio SA podpisali umowy tzw.

    Kilkadziesiąt tysięcy osób może stracić swoje udziały w niemieckiej firmie Euro-Gruppe. Wśród nich są setki mieszkańców naszego regionu, którzy za pośrednictwem tyskiej firmy Gestio SA podpisali umowy tzw. cichych wspólników i wpłacali miesięcznie na rzecz E-G co najmniej 50 euro.

    Pieniądze miały być inwestowane w nieruchomości. Z wynajmu pomieszczeń w zbudowanych za ten kapitał hotelach, biurowcach i osiedlach mieszkaniowych cisi wspólnicy mieli czerpać stały, legalny zysk. W rzeczywistości wzniesiono jedynie trzy obiekty: biurowiec Eurocenter w Wurzburgu (siedzibę Euro-Gruppe) i dwa inne budynki (z jednego korzysta firma Siemens, drugi miał być przeznaczony na hotel).

    W skład Euro-Gruppe wchodzi pięć niemieckich spółek akcyjnych: Goj II, Pierenz, Schober, Knothe i Schober-Schreiber. Od połowy lat 90. grupa znalazła w Niemczech około 50 tys. inwestorów, jednak gdy sytuacja na tamtejszym rynku zaczęła się komplikować, firma rozszerzyła działalność na sąsiednie kraje, w tym Polskę. 16 grudnia 2005 r. spółki należące do E-G ogłosiły niewypłacalność.

    Do dziś nie wiadomo, ile w sumie wpłacili inwestorzy. Grupa nie ujawniła też, na co przeznaczyła ich pieniądze. Według szacunkowych obliczeń niemieckich stowarzyszeń chroniących prawa konsumentów chodzi o ponad 100 mln euro!

    Obroną poszkodowanych, w tym z Polski, zajęły się w Niemczech dwie instytucje. Pierwszą jest kancelaria adwokacka Fraas-Hanselmann-Wagner z Wurzburga, która wzywa cichych wspólników E-G do zgłoszenia należności najpóźniej do 31 marca.

    W sprawę zaangażowało się również stowarzyszenie SGK Schutzgemeinschaft z Berlina. Chce ono pośredniczyć w kontaktach między oszukanymi. "Zakładamy, że polscy inwestorzy nie znają niemieckich praw i przepisów" - piszą też przedstawiciele SGK do poszkodowanych z Polski.

    Wspólnota ostrzega jednak, że pieniądze wpłacone przez cichych wspólników na rzecz Euro-Gruppe mogą przepaść. Co gorsza, zgodnie z niemieckimi przepisami mimo bankructwa spółek, cisi wspólnicy nadal mają obowiązek wpłacania pieniędzy na konta niemieckiej grupy kapitałowej. Jeśli przestaną, do ich drzwi zapukają windykatorzy.





    Inwestycje niemieckiej firmy Euro-Gruppe z Wurzburga finansowało kilkadziesiąt tysięcy osób, w tym wiele z naszego regionu. Spółka upadła w połowie grudnia 2005 r. i szanse na odzyskanie wpłat są raczej małe.



    Na Śląsku pośrednikiem E-G była spółka Gestio z Tychów. Klienci tej firmy podpisywali umowy, na mocy których zostawali tzw. cichymi wspólnikami grupy z Wurzburga. Comiesięczne wpłaty (minimum 50 euro) miały być zyskownie i bezpiecznie inwestowane w nieruchomości - hotele, biurowce, osiedla mieszkaniowe.

    Jeszcze w kwietniu 2005 r. wchodząca w skład E-G spółka Goj II informowała wspólników o swoich sukcesach i kończącej się budowie 18-piętrowego wieżowca (prace można było przez pewien czas obserwować "na żywo" w internecie). Jego otwarcie zapowiadano na 31 marca 2006 r., a obiekt miała wynajmować renomowana sieć hotelowa. List skierowany w tej sprawie do cichych wspólników był wręcz nafaszerowany zapewnieniami w rodzaju: "bardzo duże korzyści", "wspólny sukces", "pełne bezpieczeństwo", "przemyślane inwestycje". Po ogłoszeniu 16 grudnia 2005 r. przez Euro-Gruppe upadłości, sąd wyznaczył administratora upadłościowego, który będzie m.in. ściągał pieniądze na spłatę długów firmy z Wurzburga.



    Na początku 2005 r. napisaliśmy o oszustwach, których dopuściło się kilku pracowników firmy Gestio SA z Tychów. Ponieważ za każdego nowego klienta firma przyznawała prowizję, pracownicy ci sporządzili ok. fikcyjnych 100 umów. Sprawą zajęła się wtedy policja i prokuratura, a oszuści zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy.

    Jednym z oszukanych jest Janusz N., przedsiębiorca z Piekar Śląskich. Chociaż niczego z Gestio nie podpisywał, otrzymał informację z Wurzburga, że został cichym wspólnikiem niemieckiej grupy kapitałowej. Na kopii umowy figurowały fałszywe dane. Mimo że N. poinformował o oszustwie i policję, i niemiecką spółkę, nadal odbierał pisma z Goj II (jednej z pięciu spółek-córek Euro-Gruppe) i nie został wykreślony z listy cichych wspólników. Niedawno z N. skontaktowało się stowarzyszenie SGK Schutzgemeinschaft z Berlina, które zamierza pomóc poszkodowanym przez E-G w walce z nieuczciwą niemiecką firmą. Stowarzyszenie chce skontaktować ze sobą cichych wspólników, wychodząc z założenia, że wspólnie zdziałają więcej. SGK podkreśla, że większa część rynku finansowego i kapitałowego w Niemczech nie podlega kontroli ze strony państwa.

    Niemieckie stowarzyszenie zaprasza wszystkich poszkodowanych z Polski na spotkanie, które ma się odbyć w kwietniu lub maju we Wrocławiu. Swoje roszczenia wobec Euro-Gruppe powinni oni zgłosić najpóźniej do 31 marca.



    W dwóch renomowanych berlińskich kancelariach adwokackich dowiedzieliśmy się, że SGK Schutzgemeinschaft jest stowarzyszeniem użyteczności publicznej, udzielającym pomocy inwestorom kapitałowym. Poszkodowani przez E-G mogą więc powierzać SGK swoje interesy roszczeniowe. Skuteczniej zrobią to jednak adwokaci, ponieważ rola SGK polega głównie na pośrednictwie. Interesy poszkodowanych reprezentuje kancelaria adwokacka Fraas-Hanselmann-Wagner z Wurzburga.

    Czy plajta Euro-Gruppe była rezultatem kryzysu finansowego, czy zwykłego nadużycia? Jeszcze nie wiadomo.



    Gdzie szukać pomocy?

    Adres kancelarii adwokackiej zajmującej się upadłością Euro-Gruppe:

    Fraas-Hanselmann-Wagner, Berliner Platz 6, D-97080 Wurzburg, tel. + 49 0931359800, www.RA-Fraas.de

    Wspólnota ochronna skupiająca poszkodowanych inwestorów kapitału:

    SGK Schutzgemeinschaft, Keithstra%DFe 1-3, D-10787, Berlin tel. +49 3024356687 (od poniedziałku do piątku w godzinach 15-18), www.eurogruppe-opfer.de, www.sgk-ev.de, www.dias-ev.de

    Sonda

    Czy wiedząc o aferze w łódzkim pogotowiu bałbyś się wezwać karetkę?

    • Nie, nie wszyscy lekarze są przestępcami (53%)
    • Bałbym się, ale i tak w razie np. wypadku nie miałbym innego wyjścia (35%)
    • Tak, straciłem zaufanie do pogotowia ratunkowego (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.