Wybierz region

Wybierz miasto

    Koniec prac specjalnej komisji w sprawie tragicznego wypadku w KWK "Zofiówka"

    Autor: Jacek Bombor

    2006-03-03, Aktualizacja: 2006-03-02 16:22 źródło: Dziennik Zachodni

    Wyrzut metanu w kopalni "Zofiówka" z listopada ubiegłego roku, w wyniku którego zginęło trzech górników, był typowo naturalnym zjawiskiem i nikt z kopalni nie poniesie z tego tytułu konsekwencji.

    Wyrzut metanu w kopalni "Zofiówka" z listopada ubiegłego roku, w wyniku którego zginęło trzech górników, był typowo naturalnym zjawiskiem i nikt z kopalni nie poniesie z tego tytułu konsekwencji.

    To ustalenia komisji powołanej przez Wojciecha Bradeckiego, szefa Wyższego Urzędu Górniczego.

    Jednym słowem kopalnia dochowała wszelkich starań i wymaganych przepisami badań, zanim rozpoczęto w tym rejonie fedrunek. Eksperci pracujący w komisji byli jednomyślni co do tej wersji.

    - Dała o sobie znać natura, musimy pamiętać, że mamy do czynienia z żywiołem, który bardzo trudno opanować - wyjaśnił nam prof. Paweł Krzysztolik, konsultant naukowy Głównego Instytutu Górnictwa.

    - Szczegóły naszego raportu zostaną upublicznione w poniedziałek - wyjaśnia Zbigniew Schinohl, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku.

    Jednocześnie śledztwo w sprawie wypadku nadal bada prokuratura. Sprawdza, czy nie doszło do narażenia pracowników na utratę zdrowia lub życia i czy wszyscy dopełnili swoich obowiązków. Dalszy los śledztwa w dużej mierze zależy właśnie od raportu komisji. - Czekamy na dokumenty - usłyszeliśmy w jastrzębskiej prokuraturze.

    Wypadek spowoduje zmianę przepisów bezpieczeństwa w zakresie przygotowania przodków do pracy. - Będzie powołana specjalna komisja, która ustali, które przepisy trzeba zmienić. Chodzi przede wszystkim o wykonywanie w przodkach większej ilości wierceń, które pozwalają ujawnić skupiska nagromadzonego w skałach metanu. Zmiany z pewnością odbiją się na finansach górniczych zakładów, ale są niezbędne - dodaje Paweł Krzystolik.

    Ekspert przypomina, że wyrzut metanu to bardzo rzadkie zjawisko w górnictwie. Można je porównać z węglową lawiną.

    - W pewnym momencie zalegający naturalnie w pokładach gaz zamienia dosłownie węgiel w pył, wszystko dzieje się oczywiście pod ogromnym ciśnieniem. Ostatni raz takie zdarzenie mieliśmy w 2002 roku w innej jastrzębskiej kopalni "Pniówek". Ale wtedy nikt nie zginął - przypomina. Można jednak takie sytuacje przewidzieć. Po to są robione od lat badania i pomiary. Pokłady podziemne są badane bez przerwy. Mierzy się nasycenie gazami, drgania, ciśnienie w skałach. Kopalnia "Zofiówka" robiła także badania feralnego pokładu.

    - Jednak trzeba je zintensyfikować i w tym kierunku pójdą zmiany. M.in. przy użyciu nowinek technicznych, choćby zdalnie sterowanych robotów - podaje przykład prof. Krzysztolik.

    Obecnie z raportem zapoznaje się Ludwik Dorn, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, któremu podlegają organy nadzoru górniczego.

    W skład 15-osobowej komisji WUG wchodzili m.in. naukowcy zajmujący się górnictwem, przedstawiciele nadzoru górniczego oraz jako obserwatorzy związkowcy.

    Przypomnijmy, do wypadku w kopalni "Zofiówka" doszło 22 listopada. 900 metrów pod ziemią doszło do potężnego wyrzutu metanu, w wyniku czego 250 ton miału węglowego zasypało 30 metrów podziemnego chodnika. Trzech górników pracujących najbliżej przodka zostało zasypanych. Nie mieli czasu na ucieczkę przed niebezpieczeństwem.

    Sonda

    Czy wiedząc o aferze w łódzkim pogotowiu bałbyś się wezwać karetkę?

    • Nie, nie wszyscy lekarze są przestępcami (53%)
    • Bałbym się, ale i tak w razie np. wypadku nie miałbym innego wyjścia (35%)
    • Tak, straciłem zaufanie do pogotowia ratunkowego (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.