Wybierz region

Wybierz miasto

    Liczydło za 900 zł

    Autor: Aldona Minorczyk-Cichy

    2006-02-24, Aktualizacja: 2006-02-24 08:16 źródło: Dziennik Zachodni

    Ponad siedemset szkół specjalnych w całym kraju otrzymało z Ministerstwa Edukacji i Nauki pakiety pomocy naukowych dla dzieci. Każdy z nich ma wartość 54 tys. zł i składa się z 46 części. W 75 proc.

    Ponad siedemset szkół specjalnych w całym kraju otrzymało z Ministerstwa Edukacji i Nauki pakiety pomocy naukowych dla dzieci. Każdy z nich ma wartość 54 tys. zł i składa się z 46 części. W 75 proc. współfinansowała je Unia Europejska. Pomoce są kolorowe, dobrej jakości. Tyle tylko, że są nieprawdopodobnie drogie!

    Ich producentem jest firma Elbox Pomoce Dydaktyczne sp. z o. o. z Marek. Wygrała przetarg wart ponad 40 mln zł! Dlaczego? Bo jako jedyna złożyła ważną ofertę.

    Dyrektorzy podstawowych szkół specjalnych są zadowoleni z zestawów. Bulwersuje ich natomiast wysokość cen. Piramida pokarmowa - ot, taki zwykły plakat wydrukowany na papierze kredowym i tabliczka magnetyczna z kilkoma obrazkami kosztuje - 596 zł!

    - Podobne, ale bez ministerialnej rekomendacji, koleżanki kupiły do swoich klas w hipermarkecie po 10 zł. Tablica magnetyczna nie kosztuje więcej niż kilkanaście złotych - mówi nauczycielka z Gliwic.

    Kalendarze kołowe - 5311 zł, pakiet domino - 2362 zł, kalendarz pogody - 523 zł, klasowa lista obecności - 414 zł, zegar dobowy ilustrowany - 268 zł, a liczydło z tablicą - 911 zł. Kto ustalał te ceny? Kto zgodził się na tak bezsensowne wydawanie publicznych pieniędzy?

    Dyrektorzy niechętnie wypowiadają się na temat darów, którymi uraczyło ich ministerstwo. Obawiają się, że krytyka będzie równa odcięciu od dalszej pomocy, a potrzeby są ogromne. Samorządy ledwo wyrabiają z zaspokojeniem podstawowych potrzeb, środki dydaktyczne to luksus.

    Zapytaliśmy Pawła Bernasa, prezesa Elbox-u, dlaczego oferowane przez niego środki dydaktyczne są takie drogie i w jaki sposób skalkulowano ceny. Nie odpowiedział. Zaś rzecznik ministerstwa Mieczysław Grabianowski uważa, że wszystko jest porządku. Pomoce są drogie, bo to produkcja limitowana, a nie "pozorne ekwiwalenty projektowane dla masowego odbiorcy".

    Podobnie w co najmniej dziwny sposób wydatkowano unijne pieniądze w Agencji Rynku Rolnego. Instytucja ta w 2004 roku kupiła m.in. ryż, który trafił do organizacji charytatywnych, a następnie do najuboższych. Kilogram ziaren wyceniono na ponad 9 zł! Dlaczego? Urzędnicy tłumaczyli, że musieli ryż kupić z zapasów interwencyjnych UE i że na tyle go właśnie wyceniono...





    Dlaczego unijna pomoc jest tak bardzo droga? Gdyby obdarowywani zamiast narzuconych z góry "dostaw" mogli sami zagospodarować przyznane im kwoty - zyskaliby nawet kilkakrotnie. A tak niepełnosprawne dzieci są uszczęśliwiane świetnymi, ale irracjonalnie drogimi pomocami szkolnymi, a najubożsi jeszcze niedawno gotowali ryż wartości - 9 zł za kilogram. Jedni i drudzy byli zadowoleni, ale...



    W chorzowskiej szkole specjalnej przy ul. Dyrekcyjnej panuje wielka radość. Jeszcze przed feriami zimowymi z ministerstwa przyszły paczki ze środkami dydaktycznymi, współfinansowanymi przez Unię. Nauczycielki rozpakowują przesyłki i zapoznają się z nowymi pomocami naukowymi. Są piękne, a przede wszystkim bardzo przydadzą się do pracy z niepełnosprawnymi dziećmi.

    - Sami byśmy tego nie kupili. Nie byłoby nas na to stać. Zestaw jest bardzo mądrze przemyślany. Będzie służyć dziecku od wejścia aż do wyjścia ze szkoły - podkreśla zastępca dyrektora Krzysztof Dyga.

    W zespole terapeutycznym prowadzonym przez Beatę Muc dzieci już od tygodnia poznają świat dzięki ministerialnemu prezentowi.



    Wszystko do siebie pasuje. Jakościowo - to rewelacja. Pomoce są trwałe i bardzo dobrze wykonane - zapewnia pani Beata. Jej podopieczni z radością wypróbowują prezenty. Zajęcia sprawiają im wielką frajdę, a przy okazji nabywają nowych umiejętności.

    Tylko, czy ta jakość i niewątpliwa przydatność w nauczaniu specjalnym, to wystarczające wytłumaczenie horrendalnych cen ministerialnych pomocy naukowych? Wyszywanki bez igły, czyli kilka kolorowych kartoników i kilka sznureczków - 50 zł, znaki drogowe - 616 zł, stojak obrotowy z zestawem kart - 1084 zł, alfabet klasowy (zestaw tablicowy do pisania) - 1096 zł, domina edukacyjne - 2362 zł, pakiet do nauki matematyki - 6953 zł, kalendarze kołowe - 5311 zł... Słowem ceny kosmiczne.

    - Dla nas ten dar to duży zastrzyk. Od gminy na zakup takich rzeczy w tym roku nie dostaliśmy nic. Nie zganię kogoś, kto pomaga naszym dzieciom. Jednak te ceny są rzeczywiście wprost nieprawdopodobne - mówi Joanna Kołacz, dyrektor zespołu szkół w Gliwicach.

    Przetarg na zakup środków dydaktycznych (współfinansowanych w 75 proc. przez Europejski Fundusz Społeczny) został ogłoszony przez Ministerstwo Edukacji i Nauki w Biuletynie Zamówień Publicznych 26 lipca 2005 roku. Wybrano ofertę firmy Elbox Pomoce Dydaktyczne sp. z o. o. z podwarszawskich Marek. Cena brutto oferty to 40,6 mln zł. Jej prezes Paweł Bernas nie odpowiedział na pytania DZ. A chcieliśmy się dowiedzieć: dlaczego sprzedawane przez jego firmę pomoce naukowe są takie drogie?



    Rzecznik MEiN Mieczysław Grabianowski uważa, że wszystko jest w porządku, bo produkcja była przecież limitowana, a nie masowa. - Koszt praw autorskich niezbędnych do merytorycznego opracowania środka dydaktycznego, w tym instrukcji i wskazówek metodycznych, koszt opracowania graficznego, plastycznego, wzorniczego, technicznego i technologicznego, koszt przygotowania poligrafii oraz koszt przygotowania produkcji (formy, maszyny, oprzyrządowanie) musi być wliczony w cenę wyprodukowanych wyrobów - wyjaśnia rzecznik.

    Dodaje, że środki dydaktyczne wybierali wizytatorzy Departamentu Kształcenia Ogólnego i Specjalnego MEiN.


    Do 500 szkół integracyjnych dociera już kolejna pomoc z ministerstwa - pracownie logopedyczne wartości 60 tys. zł każda. W skład niezwykle cennego pakietu wchodzi: zestaw komputerowy, oprogramowanie, książeczki, ksylofon, dzwonki na stojaku, dźwiękowe sześciany, pudełko logopedyczne, labirynt magnetyczny i dywanik glottodydaktyczny. Słowem - jak twierdzą logopedzi - nic nadzwyczajnego.

    - Środki finansowe z EFS stanowią 75 proc. wartości zakupu, środki z budżetu państwa to 25 proc. Wartość całkowita zakupu to 11,5 mln zł. Przetarg wygrało konsorcjum firm: Ogólnopolska Fundacja Edukacji Komputerowej i Young Digital Poland S. A. - wyjaśnia Mieczysław Grabianowski.

    - Skąd takie ceny? To tyle kosztować nie może. Możemy jedynie trochę ponarzekać. Ale to przecież nic nie zmieni. Pozostaje nam tylko cieszyć się, że w ogóle coś dostajemy i mamy narzędzia do pracy z dziećmi - mówi logopeda ze śląskiej szkoły integracyjnej.




    DZ O tym pisał

    W 2004 roku z UE popłynęły do Polski pieniądze na zakup żywności dla najuboższych. W kraju sprawę koordynowała Agencja Rynku Rolnego. Ogłoszono przetarg. W efekcie do organizacji charytatywnych trafił m.in. włoski ryż. Jego cena budziła ogromne kontrowersje.

    Kilogram białego ryżu w sklepie w centrum Mediolanu kosztuje 1,40 euro. W hurcie o około 30 proc. mniej, a u importera jeszcze taniej. Taki właśnie ryż z włoskich magazynów trafił na Śląsk w ramach pomocy unijnej. Tyle tylko, że według faktury, którą m.in. otrzymał Ruch Obrony Bezrobotnych w Siemianowicach Śląskich, kilogram "białych ziaren" wart jest 9,19 zł, czyli ponad 2 euro! (amc)

    Sonda

    Czy wiedząc o aferze w łódzkim pogotowiu bałbyś się wezwać karetkę?

    • Nie, nie wszyscy lekarze są przestępcami (53%)
    • Bałbym się, ale i tak w razie np. wypadku nie miałbym innego wyjścia (35%)
    • Tak, straciłem zaufanie do pogotowia ratunkowego (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.