Wybierz region

Wybierz miasto

    Na ekrany polskich kin trafi amerykańska produkcja o życiu Jana Pawła II

    Autor: redakcja@dz.com.pl

    2006-03-02, Aktualizacja: 2006-03-01 19:29 źródło: Dziennik Zachodni

    Już od jutra będzie można oglądać Jona Voighta w roli Jana Pawła II w kinach w całej Polsce, dzisiaj w krakowskiej Filharmonii Narodowej i równocześnie w kinie „Kijów” odbędzie się uroczysta premiera filmu ...

    Już od jutra będzie można oglądać Jona Voighta w roli Jana Pawła II w kinach w całej Polsce, dzisiaj w krakowskiej Filharmonii Narodowej i równocześnie w kinie „Kijów” odbędzie się uroczysta premiera filmu „Jan Paweł II”. Telewizja Polska, współproducent amerykańskiego filmu, przeprowadzi transmisję z tej premiery, na której obecność zapowiedzieli prezydent, premier i najwyższe władze kościelne.


    Nie zabraknie również reżysera filmu Johna Kenta Harrisona, Jona Voighta oraz polskich aktorów, którzy zagrali w tym filmie. Równolegle film będą mogli zobaczyć mieszkańcy Wadowic, miasta nierozerwalnie związanego z Karolem Wojtyłą. Widzowie TVP 1 już od godz. 17.20 będą informowani przez Grażynę Torbicką i księdza Andrzeja Majewskiego o tym, co wydarzy się tego popołudnia w TVP 1 w związku z tą premierą. Gospodarze będą łączyć się z Krakowem i Wadowicami, skąd nadane zostaną relacje z pokazów i krótkie rozmowy z widzami tuż po obejrzeniu filmu. Przeprowadzone także zostaną rozmowy z twórcami filmu, przedstawicielami władz i innymi gośćmi premierowych pokazów.

    Trochę żal, że Polacy dopiero od jutra mogą oglądać "Jana Pawła II" w kinach. Włoska telewizja RAI UNO pokazała film pod koniec listopada, a amerykańska CBS - w grudniu zeszłego roku. W obu tych krajach film trafił od razu na szklane ekrany. W Polsce jego emisję telewizyjną (zaplanowaną dopiero na październik, w pięciu odcinkach) poprzedzą projekcje kinowe. Stąd utyskiwania wielu Polaków, że rodacy papieża, który zmienił świat, są stawiani w drugiej linii za Włochami czy Amerykanami.

    Trzy różne obrazy
    Polacy zobaczą całkiem inny film "Jan Paweł II" niż ten, który widzieli już Włosi czy Amerykanie.

    Realizacją "Jana Pawła II" zajmowała się amerykańska stacja telewizyjna CBS, ale pomagały jej ekipy z włoskiego RAI UNO i Telewizji Polskiej S.A. Gdy Amerykanie przygotowali dla swoich widzów dwa odcinki trwające około 83 minuty, Włosi pokazali odcinki dłuższe (108 min. i 93 min.). Do polskich kin trafi najkrótsza z wersji filmu "Jan Paweł II". Montażyści polscy pod kierownictwem Jerzego Łukaszewicza skleili cały film w obraz o długości 127 minut.

    Film "Jan Paweł II" rozpoczyna się dramatyczną sceną zamachu na życie papieża w 1981 roku. Ten fragment wywarł największe wrażenie na Benedykcie XVI. - Film ten na nowo obudził we mnie - a sądzę, że również we wszystkich, którzy dostąpili zaszczytu znajomości z Nim - głęboką wdzięczność wobec Boga za to, że dał Kościołowi i światu papieża o takiej postawie ludzkiej i duchowej - mówił Benedykt XVI po pokazie.

    Kontrowersyjna scena
    "Jan Pawel II" w oryginalnej wersji składa się z dwóch części. W pierwszej (ukazującej młodość Karola Wojtyły i kilka scen dzieciństwa) w roli przyszłego papieża Polaka wystąpił amerykański aktor Cary Elwes. Reżyser ukazuje w niej silny religijny związek Wojtyły z matką, śmierć brata, teatralne fascynacje, kontakty z dziewczętami, wybór stanu duchownego jako protest przeciwko okrucieństwu hitlerowców - to wszystko znamy jednak z biografii Jana Pawła II i wcześniejszego filmu włoskiego "Karol - człowiek, który został papieżem".

    Amerykańscy krytycy zawzięcie dyskutowali nad fragmentem filmu pokazującym mianowanie Wojtyły na biskupa. Na pierwszej z list, którą kardynał Wyszyński przedstawił władzom komunistycznym do zatwierdzenia, nazwiska przyszłego papieża nie było. Lista została odrzucona. Wyszyński zaproponował więc kolejną listę, niejako zastępczą. I tak 38-letni wtedy Karol Wojtyła został najmłodszym polskim biskupem.

    Zastanawiano się, czy kardynał Wyszyński świadomie nie wpisał Wojtyły na pierwszą z list, chcąc chronić go i odwrócić uwagę komunistycznych władz od osoby młodego kapłana, nadziei polskiego Kościoła.

    Część pierwsza obrazu "Jan Paweł II" kończy się wyborem 47-letniego Polaka na papieża.

    Rola papieża duchowym katharsis
    W drugiej części rolę starszego już Karola Wojtyłę zagrał inny amerykański aktor, Jon Voight. Dla niego rola papieża była ponoć życiowym zwrotem, prawdziwym duchowym katharsis. Faktem jest, że upodobnił się do Jana Pawła II wręcz perfekcyjnie.

    Cały film nakręcono raptem w ciągu 40 dni, ale pomysł na jego realizację powstał zaraz po śmierci Jana Pawła II. Zdjęcia realizowano we Włoszech i w Polsce. Ekipa CBS przedstawiła scenariusz obrazu do konsultacji w Watykanie i tylko ona otrzymała pozwolenie na kręcenie na placu św. Piotra i w Kaplicy Sykstyńskiej (zrobiono tam zdjęcia próbne, które posłużyły do odtworzenia wnętrz w studiu).

    Papież mężem stanu
    Zamierzeniem Amerykanów było pokazanie Jana Pawła II jako nie tylko osoby duchownej, ale wielkiego męża stanu; polityka, który wpływał skutecznie na historię współczesną. Osobę, która miała niewątpliwy wpływ na zmiany ustrojowe w bloku wschodnim. Stąd amerykańska wersja filmu jest bardziej dynamiczna i hollywoodzka. Ale nie spodobała się ona Włochom. "W ciągu 12 tygodni pospiesznych zdjęć wydano 22 mln dolarów, żeby stworzyć łańcuch epizodów bez żadnego porządku chronologicznego i reguły narracyjnej; chodziło o to, by ukazać wpływ Polaka Wojtyły na upadek komunizmu we wschodniej Europie. Wszystko zaś jest obficie doprawione rozdzierającymi serce anegdotami, które na pewno spodobają się Amerykanom", pisała gazeta "La Repubblica".

    Ekipa Jerzego Łukaszewicza konsultowała polski montaż i dialogi filmowe z ks. prałatem dr Pawłem Ptasznikiem z Sekcji Polskiej Watykańskiego Sekretariatu Stanu oraz ks. prałatem prof. Janem Sochoniem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. To, co zobaczymy, to siódma wersja montażowa. Przy przygotowywaniu polskiego dubbingu zmieniono nawet dialogi. Polscy filmowcy bronią się, twierdząc, że nie chodziło bynajmniej o cenzurę. Wycięto fragmenty, które były nieistotne dla opowieści o papieżu. Jedną ze scen, których się pozbyto, była scena podpisywania porozumień w Stoczni Gdańskiej. W filmie parafują je osobiście Wałęsa i... Gierek. To oczywisty fałsz historyczny. Sam Wałęsa w amerykańskim obrazie pokazany został dość zabawnie. Być może dlatego nie chciano prowokować polskich widzów kadrami ośmieszającymi nieco ikonę "Solidarności".

    Zdaniem polskiej ekipy filmowej wersję "Jana Pawła II" dla polskich widzów przygotowywano z myślą o wydobyciu na plan pierwszy spraw duchowych. Każda scena modlitwy Karola Wojtyły została więc pozostawiona w filmie. - My szukaliśmy klucza, żeby zaakcentować papieża jako przywódcę duchowego - podkreśla Jerzy Łukaszewicz.

    Sonda

    Czy wiedząc o aferze w łódzkim pogotowiu bałbyś się wezwać karetkę?

    • Nie, nie wszyscy lekarze są przestępcami (53%)
    • Bałbym się, ale i tak w razie np. wypadku nie miałbym innego wyjścia (35%)
    • Tak, straciłem zaufanie do pogotowia ratunkowego (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.