Wybierz region

Wybierz miasto

    Sezon 2005/06 w skokach narciarskich przeszedł do historii

    Autor: Jarosław Galusek

    2006-03-21, Aktualizacja: 2006-03-21 08:32 źródło: Dziennik Zachodni

    Choć Adam Małysz po nieudanych igrzyskach odzyskał optymizm i wiarę we własne możliwości, choć drużyna w kulminacyjnym punkcie sezonu zajęła wysokie piąte miejsce, to jednak nie była to dobra zima w wykonaniu kadry ...

    Choć Adam Małysz po nieudanych igrzyskach odzyskał optymizm i wiarę we własne możliwości, choć drużyna w kulminacyjnym punkcie sezonu zajęła wysokie piąte miejsce, to jednak nie była to dobra zima w wykonaniu kadry polskich skoczków.



    Oczywiście, każdy ma prawo do innej oceny. Choćby trener Heinz Kuttin, który ogłosił, że mamy drużynę (na skoczni i poza nią), że Adamowi Małyszowi tak niewiele zabrakło do medalu na średniej skoczni, że tylu młodych zawodników zdobywało punkty Pucharu Świata... Porównajmy zatem dwa olimpijskie sezony trenera Kuttina w 2006 roku i Apoloniusza Tajnera w 2002.

    Przede wszystkim u Tajnera Adam Małysz zdobył dwa medale olimpijskie, a u Kuttina - żadnego, choć był to główny cel austriackiego trenera. Osiągnięć naszego najlepszego zawodnika w Pucharze Świata nie ma sensu porównywać, bo wtedy była inna sytuacja i trzeba obiektywnie przyznać, że pod tym względem Kuttin miał trudniejsze zadanie. Sprawdźmy, jak zaprezentowali się inni. W minionym sezonie pozostali reprezentanci Polski zdobyli 102 punkty: Kamil Stoch 41, Piotr Żyła 23, Stefan Hula 19, Rafał Śliż 15 i Robert Mateja 4. Cztery lata temu koledzy Małysza zgromadzili 130 punktów: Mateja 50, Tomasz Pochwała 38, Marcin Bachleda 26, Tomisław Tajner 7, Łukasz Kruczek 5, Wojciech Skupień 4. To ma być postęp? Jedyną przewagę Kuttin ma w olimpijskim konkursie drużynowym, bo ekipa Tajnera uplasowała się oczko niżej, na szóstym miejscu.



    Obu panów różnią nie tylko wyniki, ale także spojrzenie na to, co się w minionym sezonie działo. Najlepiej obrazuje to sytuacja z Turnieju Czterech Skoczni, kiedy Adam Małysz uzyskiwał przygnębiające wyniki (13. w Oberstdorfie i 21. w Garmisch-Partenkirchen). Zawodnik wrócił wtedy do Wisły do swojego pierwszego trenera Jana Szturca, a Tajner, widząc co się dzieje, poprosił o konsultacje profesora Jerzego Żołądzia. Dzisiaj Kuttin oskarża Łukasza Kruczka, który opiekował się Małyszem, że razem z Tajnerem zrobili wszystko po swojemu. Austriak twierdzi również, że wskutek samowoli Kruczka, Małysz stracił dwa tygodnie treningów, co wpłynęło na cykl przygotowań do igrzysk olimpijskich. Zupełnie inaczej interpretuje to prezes Apoloniusz Tajner, który żałuje chyba, że tak późno zwrócił się do fizjologa o pomoc. Jerzy Żołądź już wtedy mówił, że może nie wystarczyć czasu na przygotowanie olimpijskiej formy.



    I nie wystarczyło. Małysz najwyższą dyspozycję osiągnął po igrzyskach, na Turnieju Nordyckim. 7 marca po raz pierwszy w sezonie stanął na podium (był trzeci w Kuopio), a pięć dni później wygrał zawody w Oslo. Zdaniem Tajnera, te wyniki to efekty planu Żołądzia. Jeżeli tak, to dobrze by było, żeby profesor znalazł się w składzie sztabu szkoleniowego na następne sezony. Choćby tylko w roli konsultanta.




    Zmienny Kuttin


    Wygląda na to, że trener Heinz Kuttin (na zdjęciu) ma kłopoty z pamięcią. Na igrzyskach oskarżył swojego asystenta o to, że przeszedł na stronę prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Dzień później to odwołał i zarzucił, że gazety napisały nieprawdę. Po zakończeniu sezonu znów zmienił zdanie, mówiąc, że Kruczek go zawiódł. Czekamy aż Austriak ponownie zdementuje doniesienia prasy, a Kruczkowi radzimy się nie przejmować. Kontrakt Kuttina z Polskim Związkiem Narciarskim wygaśnie 30 kwietnia. Tego dnia wypełni się także umowa PZN z austriackim menedżerem Edim Federerem. Wszystko wskazuje na to, że nasza narciarska centrala nie będzie już robić interesów z tymi panami. Nadchodzi czas, żeby zdecydować, kto będzie nowym trenerem naszych zawodników. W kręgu zainteresowań PZN są Fin Hannu Lepisoe, który właśnie zakończył pracę z reprezentacją Włoch, oraz Słoweniec Vasja Bajc, który w atmosferze nieporozumień rozstał się z Czeską Federacją Narciarską. Wymienia się także inne nazwiska, jak Ari Pekka Nikola (Finlandia) i Kjetil Strandbraten (Norwegia). Apoloniusz Tajner zapowiada, że decyzja zapadnie dopiero w połowie kwietnia. Na razie wiemy tylko, kto szkoleniowcem naszej kadry nie zostanie. Stefan Horngacher, prowadzący przez ostatnie dwa lata kadrę B, już zapowiedział, że nowy kontrakt podpisze w Niemczech. Ucięte zostały także marzenia o przyjeździe do Polski Miki Kojonkoskiego. Fiński szkoleniowiec, zapowiedział, że zamierza wypełnić trwający jeszcze dwa lata kontrakt z kardą Norwegów. Ale jeśli miałby w 2008 roku przyjąć propozycję PZN, to jego dotychczasowy asystent Strandbraten wyrasta na niespodziewanego faworyta w roku 2006.

    Sonda

    Czy wiedząc o aferze w łódzkim pogotowiu bałbyś się wezwać karetkę?

    • Nie, nie wszyscy lekarze są przestępcami (53%)
    • Bałbym się, ale i tak w razie np. wypadku nie miałbym innego wyjścia (35%)
    • Tak, straciłem zaufanie do pogotowia ratunkowego (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.