Człowiek Roku 2016 w Jastrzębiu: Agnieszka Cichoń spełnia marzenia. W rozmowie z dziennikarzem Dziennika Zachodniego opowiada o początkach Explozji Tańca i miłości do tego, co robi.

Człowiek Roku 2016 w Jastrzębiu: Agnieszka Cichoń spełnia marzenia



Gratuluję Pani tytułu ,,Człowieka Roku 2016 w Jastrzębiu-Zdroju”, przyznanego przez Czytelników i internautów DZ, którzy docenili to, co robi Pani dla mieszkańców naszego miasta, zwłaszcza tych najmłodszych, głównie poprzez prowadzenie Explozji Tańca.
Chciałam bardzo podziękować Dziennikowi Zachodniemu za nominację, swojej rodzinie, kadrze Explozji Tańca i wszystkim tym, którzy na mnie głosowali. Cieszę się z tego wyróżnienia, to daje mi kopniaka do dalszego działania i wiem, że to, co robię jest dobrym kierunkiem, a my będziemy coraz lepsi. Potwierdzeniem tego jest ilość głosów, która była dla mnie miłym zaskoczeniem.

W mieście uchodzi pani za „mamę” Explozji Tańca.
Kadra szkoły nadała mi ten tytuł. Kiedy jeszcze nie miałam własnych dzieci, mówili, że są dwa typy mam. Pierwsza to ta, która ma własne dzieci, a druga to ta, która jest mamą dla wszystkich. Teraz mam już dzieci, 2-letniego Miłosza i 3-letnią Maję, ale wciąż jestem mamą dla wychowanków Explozji Tańca. Kocham ich jak własne.

Zawsze marzyła Pani o założeniu szkoły tańca?
Właśnie zaskakujące jest to, że nigdy nawet o tym nie myślałam. Ja spełniałam się zawodowo, jednak w pewnym momencie swojego życia byłam tym wszystkim tak zmęczona, że chciałam pójść w innym kierunku. Poszłam do normalnej, stacjonarnej pracy. Byłam dyrektorem ds. marketingu i budowałam lodowiska w Rybniku, Wodzisławiu Śląskim czy Pszczynie. W pewnym momencie stwierdziłam, że to nie jest to, że chwyta mnie monotonia. Wtedy napotkałam w swoim życiu pewną osobę, która namówiła mnie do założenia szkoły tańca.

Wcześniej tańczyła Pani m.in. w programach „Jaka To Melodia” czy w reality show „Bar”, czyli wiedziała Pani, na co się pisze?
Na pewno wiedziałam, jak się do tego przygotować. To nie było tak, że od pstryknięcia palcami założyłam szkołę tańca i wszystko mi się udało. Moje doświadczenia zbierane przez całe życie bardzo mi pomogły, uczyłam się i wyciągałam wnioski.

Czyli w Pani też płynie krew tancerki?
Oczywiście! Moja rodzina jest uzdolniona tanecznie, mama bardzo we mnie wierzyła, chodziła ze mną na treningi, motywowała mnie i do dzisiaj to robi. Nic więc dziwnego, że zaczęłam tańczyć już w wieku 8 lat. Chodziłam na zajęcia do jastrzębskiego klubu Kaktus, a w wieku 19 lat wyjechałam do Opola, by studiować. Tam tańczyłam w opolskim zespole Pech, z którym występowałam na mistrzostwach świata, Polski i Europy w tańcu. Zawsze tańczyłam show dance, ale wraz z rozwojem kariery musiałam stawać się bardziej uniwersalna. Dostałam się do telewizji Polsat, gdzie pracowałam 5 lat jako menadżerka zespołu tanecznego. Co czwartek i sobotę widzowie mogli mnie oglądać w reality show „Bar”, później dostałam się do programu „Jaka To Melodia”, gdzie tańczyłam kilka lat. W międzyczasie współpracowałam z kilkoma wytwórniami muzycznymi, występowałam na scenach ogólnopolskich z zespołem Modern Talking, Bajm czy takimi artystami jak Kayah lub Norbi. To już był taniec zawodowy, musiałam dostosować styl do gwiazdy, z którą występowałam.

Później pojawiła się Explozja Tańca?
Tak. Wywróciła moje życie do góry nogami, stała się drugą połówką serca, bez której nie mogę żyć. To powietrze, którym oddycham. W tym roku Explozja Tańca będzie obchodzić swoje 7. urodziny. Na samym początku szkoła miała bardzo mały metraż, ale z roku na rok wiedziałam, że jest na taniec coraz większe zapotrzebowanie. Jastrzębianie od początku byli chętni do tańca. Na otwarciu szkoły, siedem lat temu, pojawiło się ponad tysiąc osób! Już wtedy wiedziałam, że pora się rozbudowywać. Dlatego dzisiaj szkoła ma dwa oddziały i widzę, że to jest dobry kierunek, bo jastrzębska młodzież chce się rozwijać. Mamy siedziby na ul. Opolskiej i Mazurskiej, niedługo rozruszamy ościenne sołectwa, m.in. Borynię. Mamy kolejne plany, podjęliśmy współpracę z liceum w Bytomiu. Głównym naszym celem jest szlifowanie najlepszych tancerzy po to, by jeździli na mistrzostwa Polski, Europy i świata. Oprócz turniejów, zależy nam na tym, by dzieci miło spędzały z nami czas. Chciałabym, żeby tak właśnie było.

Co jest najtrudniejszego w tym biznesie?
Przede wszystkim to jest moja pasja. Wiadomo, że biznes też, bo z tego człowiek żyje, ale głównie stawiam na to, że kocham to, co robię. Wbrew pozorom to nie dzieci są najtrudniejsze do ogarnięcia. Bardziej to, że wszystkich obowiązków jest strasznie dużo. Codziennie ustawiam sobie budzik na 6 rano i do 7 mam godzinkę czasu dla siebie, kiedy dzieci jeszcze śpią. Wtedy piję kawę, wyciszam się i przygotowuję do dnia. Zawsze muszę rozpisywać sobie kolejny dzień i go planować, bo obowiązków jest bardzo dużo, a ja nie chcę się pogubić. Z dnia na dzień mam coraz więcej pomysłów, człowiek ma czasami dość tego natłoku, a wtedy na pomoc przychodzą dzieci i podopieczni Explozji Tańca. Siłą napędową są właśnie oni, a także moja wspaniała kadra i kochająca rodzina. Oni motywują mnie do dalszego działania.

Skoro o dzieciach mowa... Pani dzieci też tańczą?
Chciałabym, żeby tańczyły, ale na razie nie zapowiada się na to, by odziedziczyły talent po mamusi. Miłosz ma na razie tylko dwa latka, Maja ma trzy. Byliśmy z nią w szkole tańca, rzecz jasna w Explozji, ale chyba jej się nie podobało. Nic na siłę, choć mam jeszcze nadzieję, w końcu Maja ma tylko 3 lata.

Wielokrotnie słyszy się takie głosy, że Jastrzębie jest miastem starzejącym się. Czy w takim mieście trudno jest znaleźć chętnych i uzdolnionych tancerzy?
Tak mówią osoby, które nigdy nie wierzyły w nasze miasto. Ja się z tym nie zgadzam. Powiedziałabym nawet więcej: Jastrzębie tańcem stoi! Jeżdżąc na mistrzostwa Polski słyszę, że Jastrzębie jest znanym miastem w tej kwestii. Konkurencji też dobrze idzie. Młodzież tutaj chce tańczyć. Idealnym dowodem na to jest fakt, że do naszej szkoły przychodzą osoby w każdym wieku, bo to jest szkoła dla wszystkich, od 2,5-latków do 100-latków! Dla dzieci i młodzieży mamy m.in. taniec nowoczesny, balet, akrobatykę i hip-hop, dla pań jest pole dance, latino, zumba, natomiast dla par mix towarzyski, przygotowujemy je także do pierwszego tańca. Jest tego naprawdę sporo.

Zdradzi nam Pani swój przepis na sukces?
Kochaj i pracuj, to jest gwarantowany sukces. Nie ma nic lepszego w życiu niż połączenie pracy z pasją. Sukcesem biznesu jest robić to, co się kocha. Moim celem jest, by spełniać marzenia dzieci, tak jak ja kiedyś spełniałam swoje marzenia. Bo ja je spełniłam i jestem dumna z tego, co udało mi się osiągnąć. Teraz robię wszystko w tym kierunku, by wychowankowie Explozji Tańca mogli tańczyć na arenie ogólnopolskiej bądź w telewizji. Na pewno tak będzie.

Rozmawiał: Bartosz Wojsa



Głosować w finale na Agnieszkę Cichoń i dwóch pozostałych kandydatów z Jastrzębia-Zdroju (Krystynę Jurewicz oraz ks. Wojciecha Grzesiaka) możecie tutaj: Finał Wojewódzki Człowiek Roku 2016

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!