Trwa akcja ratunkowa w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Każdego dnia 40 zastępów, czyli ponad 200 ratowników metr po metrze w ekstremalnie trudnych warunkach przybliżają się do trzech zaginionych górników. Każdy uczestnik akcji 900 metrów pod ziemią musi być wyposażony w aparat oddechowy. Choć pozwala on oddychać czystym powietrzem przez nawet 4 godziny, to jest sporym obciążeniem. Waży do 20 kilogramów. A ze względu na swoje gabaryty nie wszędzie można z nim przejść na plecach.

Aparat oddechowy jest podstawowym urządzeniem ratowników górniczych. Bez niego, żaden nie może opuścić bazy. Jak takie urządzenie działa? Zdradza Krystian Krakowczyk, mechanik sprzętu ratowniczego z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

- Z całym wyposażeniem waży do 20 kg. Aparat może działać do 4 godzin. Ale zgodnie z przepisami ratownik w aparacie może pracować 2 godziny, później musi się wycofać do bazy. Wówczas aparat musi zostać przezbrojony. Wszystkie części, a więc butla tlenowa, czy pochłaniacz, muszą zostać wymienione i uzupełnione. Trzeba też pamiętać, że ratownik musi odpocząć przynajmniej tyle ile wcześniej brał udział w akcji - tłumaczy Krystian Krakowczyk.

Ze względu na wagę i gabaryty praca z aparatem nie należy do łatwych (do tego trzeba jeszcze doliczyć pozostałe wyposażenie i sprzęt z jakim ruszają na akcję ratownicy). Często bywa tak, że ratownicy ze względu na zbyt niski prześwit w chodnikach muszą go ściągać i czołgając się przesuwać je do przodu. W ten sposób metr po metrze próbują dotrzeć do uwięzionych górników.

- Plusem jest stosowany wkład lodowy, który schładza oczyszczone powietrze z którego korzysta ratownik. Praca pod powierzchnią jest ciężka, do tego organizm odizolowany jest od zewnętrznego powietrza. Na dole temperatura waha się od 25 do 30 st. c. Dlatego w zależności od temperatury może być skracany czas pracy ratownika - dodaje Krystian Krakowczyk.

Zaprezentowany na Zofiówce aparat jest nowej generacji, nadciśnieniowy (o obiegu zamkniętym).

- Wbudowane są dwie sprężyny na worku oddechowym, które zawsze wytwarzają na nadciśnieniu. Jeżeli ratownikowi by się rozszczelniła maska w warunkach niezdatnych do oddychania, nie dojdzie do cofki, czyli złe powietrze nie cofnie się do ust. Cały czas ratownik jest chroniony - tłumaczy Krakowczyk.

Aparat zbudowany jest z pochłaniacza, który oczyszcza wydychane powietrze z dwutlenku węgla i wilgoci. - Po oczyszczeniu płynie ono do worka oddechowego. Z kolei przy wdechu płynie przez chłodnice gdzie schładzają je wkłady lodowe. Jak wiadomo, powietrze wydychane jest ciepłe. Pochłaniacz też się grzeje, a schładzanie poprawia komfort oddychania - tłumaczą ratownicy.

Urządzenie posiada butlę tlenową o pojemności dwóch litrów, ale przy ciśnieniu 200 barów mieści 400 litrów tlenu. Przy średnim oddychaniu ratownika starczy to na 4 godziny pracy.

W aparacie zabudowana jest też elektronika która informuje ratownika o ciśnieniu w butli, zapasie tlenu. - Jest czujnik bezruchu. Jeżeli wyciągniemy zawleczkę, a ratownik nie będzie się ruszał, zacznie działać czujnik, który powiadomi pozostałych ratowników, że coś z tą osobą jest nie tak. Urządzenie posiada też alarm dźwiękowy - wyjaśnia Krakowczyk.

Zanim jednak aparat wyruszy na akcję na plecach ratownika musi przejść serię kilku kontroli.

Wideo: Arkadiusz Biernat

Wypadki

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!