Ograniczenie deficytu finansów publicznych, reforma służby zdrowia, emerytalna oraz KRUS, a także wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców - to, zdaniem ekonomistów, najważniejsze wyzwania dla rządu za prezydentury Bronisława Komorowskiego.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Eksperci są zgodni: PO ma otwartą drogę do reform. - Platforma straciła najważniejszą wymówkę: obecny prezydent nie będzie przeszkodą do wprowadzania reform - uważa prof. Krzysztof Rybiński z SGH, były wiceprezes NBP. Ale, jak dodaje, z uwagi na zbliżające się jesienne wybory samorządowe i przyszłoroczne parlamentarne nie ma co liczyć na radykalne działania.

Podobnego zdania jest prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. - Zbliżające się wybory będą miały negatywny wpływ na te inicjatywy, z którymi związany jest koszt polityczny - twierdzi prof. Gomułka.

Z kolei posłowie PO utrzymują, że reformy będą, ale pod warunkiem, że zgodzi się na nie PSL. - Wbrew temu, co się mówi, PO nie ma monopolu władzy. To, jakie reformy uda nam się przeprowadzić w Sejmie, zależy od tego, na ile uda nam się przekonać partnerów politycznych, z którymi musimy uzgadniać wszelkie decyzje - powiedział nam poseł Paweł Arndt, przewodniczący komisji finansów publicznych.

Na razie wiadomo, że już w lipcu rząd ma przedstawić program naprawy finansów publicznych i stopniowego ograniczania deficytu z obecnych 7 proc. PKB do 3 proc. w 2012 r., wymaganych przez Komisję Europejską. - Nowe wydatki "sztywne" będą mogły być zwiększane w tempie najwyżej o 1 proc. przewyższającym inflację. Przy założeniu wysokiego wzrostu gospodarczego oznacza to, że będą rosły wolniej niż przychody i w perspektywie kilku lat możemy spodziewać się ograniczenia dziury budżetowej - mówi Arndt.

Resort finansów ocenia, że do 2012 r. będzie można zaoszczędzić 8,5 mld zł, z czego w przyszłym roku 3 mld zł. W najbliższych dniach resort finansów ma przedstawić założenia do budżetu na przyszły rok. Analitycy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego spodziewają się, że rząd założy wzrost PKB w przyszłym roku o 3,5 proc., średnioroczną inflację na poziomie 2,3 proc. Oznaczałoby to, że w 2011 r. dochody mogą być wyższe od tegorocznych o 13,4 mld zł. - Deficyt budżetowy w przyszłym roku powinien się ukształtować na poziomie około 40 mld zł - wyliczono w raporcie BFG.

- Podwyżki stawek podatkowych nie będzie, ale likwidacja ulg w podatkach czy obniżonych stawek VAT wydaje się konieczna - mówi Arndt. Z nieoficjalnych informacji wynika też, że bardziej zamożne rodziny straciłyby prawo do odliczania ulgi na dzieci.

Zdaniem posła Arndta, rząd będzie też chciał szybko przystąpić do reformy służby zdrowia.

Analitycy są zdania, że spełnienie większości obietnic, które marszałek złożył podczas kampanii wyborczej, wydaje się mało realne. Przypomnijmy: studentom obiecał zwiększenie ulg na przejazdy z obecnych 30 do 50 proc., emerytom - utrzymanie obecnego wieku emerytalnego, rolnikom - utrzymanie KRUS, nauczycielom - 30-procentowe podwyżki, mieszkańcom dużych miast - bezpłatne obwodnice, bezdzietnym małżeństwom - bezpłatne in vitro.

- Te obietnice zwiększają wydatki budżetu. Jako odpowiedzialny polityk Bronisław Komorowski powinien je odwołać - uważa prof. Rybiński. - Realizacja obietnic oznaczałaby katastrofalny wzrost zadłużenia Polski. W krótkim czasie znaleźlibyśmy się w podobnej sytuacji jak Grecja - ostrzega.

Wiadomości

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

wyborca (gość)

i żadnych reform ani spełnienia obietnic z kampanii Komorowskiego nie bedzie,bedziecie rypać do 70