Cztery laty minęły do postawienia zarzutów w śledztwie, dotyczącym wątku korupcyjnego afery węglowej. Katowicka Prokuratura Okręgowa objęła nim 10 osób. Chodzi o nieprawidłowości w przetargach na dostarczanie urządzeń do kopalń. Zdaniem prokuratury, m.in. za wybór określonego dostawcy dyrektorzy dwóch kopalń pojechali na wycieczki na Antarktydę.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Śledztwo zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez Solidarność 80 z kopalni Budryk. Związkowcy alarmowali, że do kopalni zamiast nowych obudów trafiają stare, tylko zmodernizowane. Obawiali się, że to może sprowadzić niebezpieczeństwo dla życia górników - informuje prok. Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Po badaniach przeprowadzonych w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie okazało się, że zagrożenia nie ma i w tym zakresie sprawę umorzono. Śledczy zaczęli się jednak przyglądać samym przetargom na kopalniany sprzęt. I jak się okazało - słusznie, bo ta analiza zakończyła się po czterech latach aktem oskarżenia.

- Śledztwo było wielowątkowe i bardzo skomplikowane - podkreśla prok. Marta Zawada-Dybek.

Sprawa dotyczy przetargów na zakup obudów zmechanizowanych, czyli urządzeń do podtrzymywania stropu i kierowania stropem w wyrobiskach ścianowych w kopalniach. Nieprawidłowości, głównie w kopalni Budryk w Ornontowicach, w tym zakresie występowały w latach 1998-2006.

Urządzenia do Budryka dostarczały dwie firmy z Poręby. Oferowały kopalniom używane, ale zmodernizowane obudowy.

Jeden z oskarżonych to Janusz S., były kierownik zespołu ds. certyfikacji w KOMAG-u. Usłyszał od śledczych zarzuty przyjęcia 34 tys. zł łapówki za przyśpieszenie wydania opinii atestacyjnej, bez której zmodernizowane urządzenie nie mogło trafić pod ziemię.

Kolejny oskarżony to Stanisław B. - były zastępca dyrektora jednego z departamentów Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Prokuratorzy zarzucają mu dwukrotne przyjęcie łapówki, co najmniej 2,4 tys. zł, w zamian za przyspieszenie decyzji o dopuszczeniu do stosowania obudowy zmechanizowanej.
Ryszard N. - były prezes i dyrektor kopalni Budryk - usłyszał zarzut przyjęcia łapówki za forowanie przy przetargach firm z Poręby. To było możliwe, bo jak wyjaśnia prok. Marta Zawada-Dybek - procedura była taka, że ogłaszano przetarg, a komisja przetargowa wskazywała kilka firm, które spełniały kryteria określone przez kopalnię. - Wybór konkretnej firmy należał natomiast do dyrektora - wyjaśnia prokurator.

Ryszard N. dostał wartą kilkadziesiąt tysięcy złotych dwuosobową wycieczkę na Antarktydę. Tam także pojechał Józef G., były dyrektor kopalni Zofiówka, również w zamian za wybór firmy z Poręby.

Przed sądem niebawem stanie także właściciel firm z Poręby, Henryk W. Zarzuca mu się wyłudzenie 1,5 mln zł podatku VAT, wręczanie łapówek i pranie pieniędzy (ponad 7 mln zł). Za przestępstwa korupcyjne grozi do 8 lat pozbawienia wolności, za wyłudzenie podatku VAT - do 10 lat.





Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!