Na Bronisława Komorowskiego głosowało w woj. śląskim 56,90 proc. wyborców, a na Jarosława Kaczyńskiego 43,10 proc. Frekwencja wyniosła natomiast 54,93 proc. Tak wynika z najnowszych informacji podanych przez Państwową Komisję Wyborczą.

Członkowie Obwodowej Komisji Wyborczej nr 3 w Szczyrku przecierali wczoraj oczy ze zdumienia. Przy stoliku, gdzie mogły głosować osoby przyjezdne, ruch panował non stop.

Anna Dzbikowicz z Warszawy i Ewa Lisowska z Poznania przyjechały pod Skrzyczne na szkolenie. Głos oddały w przerwie w zajęciach. Z kolei Sylwester Wójtowicz z Makowa Podhalańskiego postarał się o zaświadczenie, żeby zagłosować w miejscu zamieszkania narzeczonej.

Większych zakłóceń w trakcie głosowania w województwie nie odnotowywano, ale do kilku incydentów jednak doszło.

W Bytomiu o godz. 10 policjanci zatrzymali 64-letniego obywatela Kanady polskiego pochodzenia, który naklejał plakaty wyborcze na samochodzie. - Tłumaczył, że w nocy ktoś mu je zerwał i chciał powiesić je na nowo. Był świadomy, że grozi mu za to kara. Podczas interwencji zwymyślał funkcjonariuszy, więc został zatrzymany - tłumaczy Adam Jakubiak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.

Za wykroczenie, jakim jest zakłócanie ciszy wyborczej, mężczyzna otrzymał 100-złotowy mandat. Obraza policjanta jest już jednak przestępstwem, za które grozi nawet rok pozbawienia wolności. Krewki Kanadyjczyk postanowił jednak dobrowolnie poddać się karze i zapłacić dwa tysiące złotych grzywny. W ciągu dwóch tygodni ma także oficjalnie przeprosić znieważonego funkcjonariusza.

Do kolejnego przypadku zakłócenia ciszy wyborczej, związanego z rozklejaniem plakatów wyborczych, doszło w Tarnowskich Górach. Policja bada sprawę.

W Częstochowie kłopot mieli mieszkańcy ulicy Sułkowskiego, bo... nie sprawdzili wcześniej, gdzie znajduje się siedziba ich komisji wyborczej. Osoby, które skierowały się do Zakładu Energetycznego, zastały tam zamknięte drzwi i żadnej informacji. Okazało się, że tym razem głosują w innym miejscu, w położonej nieopodal szkole. Po południu, niedaleko nowej siedziby komisji, zapalił się samochód osobowy. Akcja gaśnicza trwała kilkanaście minut.

Niemiła niespodzianka spotkała wczoraj także Franciszka Łęgosza, emeryta z Jastrzębia Zdroju. - Kiedy przyszedłem oddać swój głos, okazało się, że jestem skreślony z listy. Tłumaczyłem, że podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich byłem w szpitalu, więc nie brałem udziału w głosowaniu, ale osoby z komisji nie wiedziały, jak mi pomóc - skarżył się pan Franciszek, który zwrócił się do nas o pomoc w tej sprawie.

Ewelina Stolińska z wydziału obywatelskiego jastrzębskiego Urzędu Miasta tłumaczyła nam, że jeśli ktoś przebywa w szpitalu do czwartku przed wyborami, dyrekcja informuje o tym urząd miasta, który na tej podstawie wykreśla mieszkańca z obwodu. W zamian taka osoba ma prawo zagłosować w szpitalu. - Podczas drugiej tury, aby móc oddać głos na wybranego kandydata "u siebie", należało przynieść do lokalu wyborczego wypis ze szpitala oraz dowód osobisty - tłumaczyła Stolińska.

Problem w tym, że nikt z lokalu wyborczego panu Franciszkowi tego nie powiedział. - Mam prawo głosować i nie rozumiem, dlaczego mi tego prawa odmówiono - powiedział nam jastrzębianin.

W tej sytuacji o tym, co należy zrobić pan Franciszek dowiedział się od nas. I poszedł jeszcze raz do lokalu wyborczego.

Swój głos oddała również 93-letnia Anna Terlecka z Chorzowa. - Ci co nie głosują mają potem pretensje, że wszystko dzieje się nie po ich myśli. Oni nie pamiętają okresu, kiedy trzeba było głosować wbrew sobie lub gdy fałszowano wybory - mówiła.

- Niektórzy zostają w domach, a potem narzekają, że jest źle. Ja chodzę na wybory zawsze - podkreślał wczoraj gliwiczanin Grzegorz Sokalla, który wraz z rodziną oddał swój głos w Szkole Podstawowej nr 28. Na wybory zabrał córkę Katarzynę i wnuczkę Mayę, które z USA przyleciały na wakacje do Polski. - Mieszkamy niedaleko Bostonu. Cieszę się, że w tak ważnych dla Polski wyborach mogłam głosować w swojej ojczyźnie - mówiła Katarzyna.

Natomiast w Gdyni głosowali uczestnicy tegorocznej edycji Heineken Open'er Festiwalu. - Nie zagłosowałam w pierwszej turze z przyczyn ode mnie niezależnych i teraz chciałam wziąć sprawy w swoje ręce - powiedziała nam Lidia Fatyga z Zabrza.

- Czułam się w obowiązku jako obywatelka tego kraju, żeby zagłosować. Kto wie, być może ten jeden mój głos będzie mieć jakieś znaczenie w ostatecznych wynikach - dodała jej koleżanka, Kasia Sęk z Pszczyny.

Wśród wyborców znaleźli się nasi artyści, m.in. Ania Brachaczek, wokalistka grupy Biff, która wystąpiła na Open'erze w czwartek (pierwszego dnia imprezy). Głos oddał też Leman Acoustic, jeden z najlepszych wykonawców śląskiej sceny alternatywnej.

Współpraca: Marcin Szczepański, Jacek Drost, Krzysztof Suliga, RES, MAO, OLA


Wiadomości

Komentarze (20)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

do roboty (gość)

Gdyby Rajmundzik Kaczyńński siedział na Białorusi i honornie przeciw wojsku radzieckiemu walczył to wawa by nie tknieta była a jemu i Jadwini Kaczyńskiej zachciało sie do wawy uciekać w ręce Niemieckie a potem po kanałach ganiać i AKuku im robić

Prawdziwy Polski Patriota Katolicki (gość)

gdyby Kaczyński został prezydentem to pociągnąłby niemców do zapłaty odszkodowania za Warszawe na jakieś 2 tryliona euro i 5 tryliona dolar. To byśmy byli tak ustawione że na łeba jednego by było tyle kasy że do końca cienkie winka byśmy pilim i na salcesonie byśma sie zlizgalim

nie zza Buga (gość)

Tak mi wstyd że tu na Śląsku mieszka taki ciemny jeszcze lud. No, ale trudno. To już nie moja wina a samego stwórcy, który taki felerny kod genetyczny im wszepił włącznie z ich idolem Kaczyńskim & Pinokio

młody jaPiS (gość)

Teraz prezes IPN musi sprawdzić akta prof. Staniszkis bo może to być wielka sensacja, jak okaże sie że Ona to ten słynny agent Bolek, więc do roboty

wyborca (gość)

Na Żywiecczyźnie, z wyjątkiem samego Żywca, wygrał Pan Kaczyński. Najśmieszniejsze jest to, że w gminie Ślemień, gdzie wójtem jest szefowa powiatowych struktur PO, Pan Kaczyński zdobył prawie 70% poparcie! Ale heca! Dobrze, że PO stawia w powiecie żywieckim na odpowiednich ludzi.

fanclubGW (gość)

Średnia dzienna sprzedaż "Gazety Wyborczej", flagowego produktu spółki Agora, spadła w maju o 8,7 proc. do 338 053 sztuk, poinformował PAP, na który powołuje się agencja Bloomberg.

niewierze PO (gość)

Obyśmy tylko nie zapłacili za te wybory wszyscy. Kaczyński może nie jest wspaniały, ale z nim można konsruktywnie porozmawiać, człowiek który prowadzi dyskusje, szanuje innych - ich opinie - słucha argumentów i jest w stanie zmienić zdanie. A Komorowski? - jak nie ma kartki z przemówieniem w ręku to nic nie wyduka - tylko o tych podziałach a i b ile można się powtarzać? Straszne i tragiczne. I w ciemno na 1000% pisze że przez te 500dni będzie tylko brylowanie a nam Polakom bedzie sie żyło znacznie gorzej i trudniej nie wspominajac o cenach na wszystko i za wszystko.

Olaf (gość)

Gdy zobaczyłem wczoraj Tuska po wstępnych wynikach odniosłem wrażenie, że Wódz nie cieszył się tak bardzo jak powinien! Wie, że czas ściemy już się skończył i coś w końcu trzeba będzie zacząć robić, nikt już Im nie będzie przeszkadzał, mają wolną rękę a Naród za 1,5 roku ( które bardzo szybko minie) ich podliczy i na pewno Platforma popłynie co jest jak w banku ,gdyż ferajna z PO to urodzone nieroby!

abc (gość)

...oddać honor J. Kaczyńskiemu. On pierwszy podważył mit propagandowy ludzi "Solidarności" o żywieniu sie w PRL octem i musztardą. Tak powoli zgodnie ze sztandarową balladą barda "Solidarności "...a mury, runą, runą..." , mury te zaczynają kruszeć dzięki wielkiemu człowiekowi 'Solidarności" Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ma facet nosa. Wie co z ludźmi 'Solidarności" będzie jak mury ich kłamstw propagandowych runą. Pomyślcie o losie Prezydenta RP, generała Jaruzelskiego, który został przez was zgotowany. Pomyślcie o ofiarach wojny w Iraku i Afganistanie, o które upomną się ich rodziny. Niech o swojej działalności pomyślą też funkcjonarisze IPN. Warto. Trudne czasy nadchodzą. Lawiny nie da się wstrzymać.

NieLubięPopulizmu (gość)

A "pozabijajcie się" wszyscy nawzajem. Mam ciekawsze zajęcia, niż ciągłe kłótnie kto i po co, dlaczego, ten taki, ten owaki, ten z SB, tamten z UB, a jeszcze tamten, o...., co chowa się za drzewem, z PZPR. Żaden z tych "wielce patriotów", tylko i wyłącznie na czas wyborów, nie ma przygotowanego programu i nie wie na czym polega funkcja prezydenta.