W tym tygodniu w kopalni Zofiówka, 900 metrów pod ziemią, rozpoczęto próbny rozruch supernowoczesnego systemu strugowego, który wydobywa węgiel z najcieńszego pokładu o wysokości zaledwie 1,1-1,5 metra.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W tym tygodniu w kopalni Zofiówka, 900 metrów pod ziemią, rozpoczęto próbny rozruch supernowoczesnego systemu strugowego, który wydobywa węgiel z najcieńszego pokładu o wysokości zaledwie 1,1-1,5 metra. To jedyne takie urządzenie w polskim górnictwie.

Ostatnie strugi wycofano z polskich kopalń w 1998 roku. Wówczas nie opłacało się sięgać po tak niskie pokłady, bo nie brakowało węgla w tych grubych. Jednak po kilkunastu latach sytuacja się zmieniła- strug, który specjalnymi stalowymi pazurami wyrywa kawały węgla z niskich pokładów - pozwoli kopalni przetrwać kolejne kilkadziesiąt lat.

- Ścianę już uruchomiliśmy, pierwszy węgiel został wydobyty, ale strug nie działa pełną mocą. Obecnie synchronizujemy wszystkie urządzenia. To bardzo skomplikowany system, całkowicie niemal zautomatyzowany, sterowany przez komputery. Żeby uruchomić pełny fedrunek, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Chcielibyśmy, by ściana pełną moc osiągnęła za dwa tygodnie. Wówczas będziemy wydobywać z niej blisko 3800 ton węgla na dobę - wyjaśnia Tomasz Grudniewski, kierownik działu technologii górniczych w kopalni Zofiówka.



Po 12 latach w polskiej kopalni znów fedruje strug

Urządzenie pozwoli przetrwać kopalni Zofiówka





Strug będzie się "wgryzał" w głąb ściany z szybkością 2,24 metra na sekundę. Planowany postęp ściany to 10 metrów na dobę. Inwestycja kosztowała Jastrzębską Spółkę Węglową, do której należy kopalnia, blisko 100 milionów złotych. Teraz wszyscy kibicują, by system się sprawdził. I nie ma się czemu dziwić, bo w kolejce czekają już kolejne niskie pokłady - wydobyć w nich można ponad 3,5 miliona ton węgla.

- Wytypowaliśmy 14 ścian w 6 niskich pokładach, które będziemy chcieli uruchomić do 2020 roku - wyjaśnia Grudniewski.

Ponadto kopalnia Zofiówka jest aktualnie w trakcie udostępniania nowego złoża "Bzie-Dębina", które jest ważne dla całej JSW, gdzie według aktualnego rozpoznania geologicznego około 40 procent węgla leży w pokładach niskich. Przy nowym kompleksie pracuje niemal bez przerwy ekipa 20 inżynierów i górników.

- Gdy fedrunek ruszy na dobre, do obsługi, łącznie z odstawą urobku, potrzebnych będzie zaledwie 15 pracowników - wyjaśnia Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik JSW.

W Polsce ostatni strug zakończył pracę w 1998 r. (w KWK Rydułtowy-Anna), natomiast JSW stosowała go do 1995 r. w kopalni Krupiński. Strugowi przyglądają się przedstawiciele innych spółek węglowych, które zastanawiają się nad podobnymi inwestycjami - niskie pokłady leżą odłogiem m.in. w kopalni Bogdanka i Staszic.





Miliony ton czekają na wydobycie

W cienkich pokładach wszystkich kopalń JSW zalega 15 procent udokumentowanych zasobów węgla.

Będzie ich znacznie więcej w przyszłych polach wydobywczych, gdzie fedrunek ma się rozpocząć za kilkanaście lat - Bzie Dębina 1 Zachód oraz Pawłowice 1. Strug w Zofiówce ma pokazać, czy będzie tam możliwa eksploatacja i jak będzie przebiegać. - Tylko w złożu Pawłowice 1 w niskich pokładach leży 57 proc. węgla, który nadaje się do wydobycia. W grę wchodzi wydobycie 35 mln ton węgla z przyszłego pola Bzie Dębina Zachód.




Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!