Podręczniki zdrożały i to wbrew zapowiedziom ministerstwa edukacji, które kilka miesięcy temu obiecywało, że reforma programu nauczania nie poniesie za sobą wzrostu cen nowych książek.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Podręczniki zdrożały i to wbrew zapowiedziom ministerstwa edukacji, które kilka miesięcy temu obiecywało, że reforma programu nauczania nie poniesie za sobą wzrostu cen nowych książek. - To jest wolny rynek, nie możemy w niego ingerować - usłyszeliśmy jednak wczoraj w MEN.


W tym roku komplet książek może kosztować od prawie 200 do 500 zł. Najdroższe są podręczniki dla uczniów pierwszych klas szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. W nich już we wrześniu zostanie wdrożona nowa podstawa programowa. Za zestaw dla sześciolatka trzeba zapłacić nawet 230 zł. Dlatego rodzice z Akcji Ratuj Maluchy zamierzają wysyłać do ministerstwa faktury za kupione podręczniki. Po co? By MEN wiedział ile płacą za zapisaną w konstytucji darmową edukację.

- Nie zapomnę kiedy 24 grudnia 2008 roku minister Katarzyna Hall podpisała rozporządzenie. Na stronie jednego z wydawnictw pojawił się komunikat: "Dobra nowina z MEN". No i wydawnictwa wykorzystały koniunkturę. Odnoszę wrażenie, że biznes podręcznikowy jest jedynym segmentem rynku odpornym na kryzys - mówi Karolina Elbanowska z Akcji Ratuj Maluchy.

- Ceny są straszne. Mam dwójkę dzieci w szkole podstawowej i dwójkę w gimnazjum. Obawiam się, że 1300 zł mi nie wystarczy. Ministerstwo tylko obiecuje pomoc, ale nic nie robi - uważa Małgorzata Pietrak.

Rodzice dobrze pamiętają składane obietnice. - Minister Hall zapewniała, że podręczniki dla sześciolatków, które pójdą do szkoły w ramach obniżenia wieku szkolnego, będą za darmo - przypomina Elbanowska.

W ministerstwie edukacji twierdzą, że deklaracja o "darmowych podręcznikach" oznaczała co innego. - Dzieci mogą otrzymać darmowe podręczniki w ramach rządowego programu wyprawka szkolna - wyjaśnia Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.

Program nie jest jednak skierowany do wszystkich dzieci. Pieniądze przyznaje się w zależności od dochodu na członka rodziny, który nie może przekroczyć 351 zł netto. Rządowa dotacja dla uczniów spełniających kryteria finansowe wyniesie od 150 do 280 zł.





230 zł trzeba zapłacić za komplet książek dla pierwszoklasisty




Rachunek za książki wyślij do minister Hall


Gdy kilka miesięcy zdecydowano, że 6-latki pójdą do szkół, ministerstwo edukacji obiecywało, że reforma programu nauczania klas pierwszych nie spowoduje wzrostu cen szkolnych podręczników. Teraz, gdy okazuje się, że książki zdrożały przynajmniej o 10 procent, w ministerstwie słyszymy, że o cenach podręczników nikt tam nic nie wie. - Nie prowadzimy monitoringu cen podręczników szkolnych - poinformowała wczoraj Bożena Skomorowska z biura prasowego w Ministerstwie Edukacji. Ponieważ MEN nie śledzi rynku książek, nie może wiedzieć, że zdrożały.

W uzdrowieniu ministerialnego rozdwojenia jaźni chcą pomóc rodzice zrzeszeni w Akcji Ratuj Maluchy, którzy kiedyś walczyli z pomysłem posyłania 6-latków do szkół. Od dzisiaj będą zachęcać na swojej stronie, by wysyłać do minister edukacji Katarzyny Hall rachunki za kupione właśnie szkolne podręczniki. Za zestaw dla sześciolatka trzeba zapłacić nawet 230 zł. Skompletowanie wyprawki szkolnej może dziś kosztować od 200 do 500 zł.

- Ministerstwo edukacji będzie miało okazję przekonać się, ile rodzice płacą za książki. Na naszej stronie internetowej będzie można pobrać specjalny formularz, wpisać ceny podręczników, za które zapłaciliśmy w księgarniach i wysłać pani minister Hall - zachęca Karolina Elbanowska z Akcji Ratuj Maluchy.

Brak monitoringu rynku podręczników wzbudza ogromne kontrowersje, zwłaszcza w zestawieniu z uzasadnieniem dołączonym do rozporządzenia w sprawie tzw. wyprawki szkolnej, w ramach, której uczniowie mogą liczyć na dotację do zakupu książek. Jeśli tzw. kryterium dochodowe nie przekroczy 351 zł netto na głowę w rodzinie, uczeń może liczyć na zapomogę w wysokości od 150 do 280 zł.

"Ubóstwo nadal jest jedną z głównych barier ograniczających szanse rozwoju edukacyjnego dzieci i młodzieży. Bariera finansowa wpływa negatywnie na proces uspołeczniania, zaburza relacje dzieci z rówieśnikami" - czytamy w ministerialnym komentarzu do rozporządzenia. Jeśli ministerstwu tak bardzo zależy na likwidacji barier finansowych w edukacji, powinno przynajmniej wiedzieć, ile książki kosztują.

A co się składa na cenę podręcznika? Najwięcej, bo ponad 30 proc. pochłania koszt dystrybucji i marża w księgarniach, ok. 20 proc. specjaliści, którzy dbają, żeby podręcznik był zgodny z programem nauczania, reszta to papier, druk, oprawa, marketing, zysk dla wydawcy.

Jak do tej pory jeszcze żadnemu rządowi nie udało się dotrzymać składanej obietnicy w sprawie tanich podręczników. Kiedy Kazimierz Marcinkiewicz był premierem mówił, że cena za książkę do szkoły podstawowej nie powinna przekroczyć 15 zł, do gimnazjum 20 zł, a do szkoły średniej 25 zł. Skończyło się na słowach, bo wydawnictwa podniosły krzyk.

- Pozostawiają nas bez wyjścia, bo książek nie można nie kupić - dodaje jedna z matek z Akcji Ratuj Maluchy.

Horrendalnie wysokie są ceny podręczników do języków obcych. Za komplet, na których składa się podręcznik i zeszyt ćwiczeń dla ucznia drugiej klasy szkoły podstawowej trzeba zapłacić 80 zł. Jeszcze do niedawna tyle kosztowały zestawy dla uczniów liceów ogólnokształcących.

- Rodzice mogą kupować za pośrednictwem internetu - radzi Skomorowska. O ile książki są trochę tańsze, to pozostaje koszt przesyłki, który mogą wyrównać ewentualne promocje w sieci.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!